wind in her hair





część druga i ostatnia tych zdjęć. czekam na analogi. nigdy nie ingerowałam jakoś specjalnie w swoje zdjęcia i zastanawiam się czy to, co teraz robię cyfrą jest dobre. sama nie potrafię spojrzeć obiektywnie.
jutro powrót do moich kulinarnych zdolności!

6 komentarzy:

  1. Czekamy na analogi również ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. na czym polega Toja ingerencja? masz swoiste "poczucie winy", że zmieniasz zarejestrowany obraz rzeczywistości?
    p.s.
    jakie są Twoje zdolności kulinarne? masz sztandarowe danie? : ))

    OdpowiedzUsuń
  3. tak naprawdę nie mam poczucia winy, ale zastanawiam się, czy to kontynuować. jak to wpłynie na moją fotografię itd. żeby za bardzo nie oddalić się od analogów :) i czy przede wszystkim.. to jest dobre? w sensie 'dobrej fotografii'.

    moje zdolności można nazwać 'cukierniczymi', bo skupiam się na pieczeniu (:

    OdpowiedzUsuń
  4. Paulina - podaj mi definicję "dobrej fotografii", a powiem Ci, czy Twoja taka (tu) jest : )

    Zawsze warto eksperymentować. Ty jesteś odważna i masz pomysły - i tego się trzymaj. I nie ma co dzielić zdjęć, jeśli chodzi o wymiar oddziaływania, na "analogowe", "cyfrowe", "szlachetne" i "inne" : ) Jasne! Można mieć upodobania, ukochać jakąś z technologii, oddać jej swój czas. A jak się boisz, że zdradzasz "analogi" i jest Ci z tym źle - to... to zawsze możesz używać Nikona jako światłomierza : ))

    I co też upiekłaś tym razem? : ))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam takiej definicji. Wiem, wiem, ale to dzielenie jakoś samo mi się narzuca. Niekoniecznie mi z tym źle, tak tylko się zastanawiam.

    Bułki drożdżowe ze śliwkami :).

    OdpowiedzUsuń